Nieruchomości wracają na prostą? Ekspert: Najgłębsze wyhamowanie mamy już za sobą

Epidemia koronawirusa odbiła piętno na wszystkich sektorach gospodarki. Branża nieruchomości nie jest tutaj wyjątkiem, ale zdaniem ekspertki Barbary Bugaj, najgorsze już za nami. Teraz pozostaje nam nauczyć się żyć i pracować w nowej rzeczywistości.

Mija półtora miesiąca od pierwszych restrykcji wprowadzonych z powodu epidemii koronawirusa. Ale już teraz zdaniem ekspertki można zauważyć punkt zwrotny na polskim rynku mieszkaniowym.

Zamrożenie rynku nieruchomości minęło

Głównym powodem zastoju na rynku jest obawa kupujących przed zmianami na rynku pracy, niepokojem o zdrowie oraz ograniczeniami w poruszaniu się. – Bardzo duży wpływ na zachowania kupujących miał kompletny lockdown. Rynek nieruchomości się zmienił. Jeżeli chodzi o postawy kupujących na razie nie ma powrotu do czasów sprzed koronawirusa, jednak obecnie jest znacznie lepiej niż przez ostatnich parę tygodni. W ostatnich dwóch tygodniach kwietnia obserwuje się dużo większy ruch, kupujący przede wszystkim chcą się spotykać i oglądać mieszkania. Ta zmiana jest widoczna mniej więcej od momentu złagodzenia restrykcji dotyczących przemieszczania się – ocenia Anton Bubiel, dyrektor operacyjny w SonarHome.pl, firmie zajmującej się automatyzacją procesu kupna i sprzedaży mieszkań.

Trudno przewidzieć, jak dalej zachowa się rynek nieruchomości, ale zdaniem ekspertki daleko nam do skrajności wyrokowanych przez niektórych analityków gospodarczych.

– Rynek nieruchomości jest rynkiem cyklicznym, dlatego to nie pierwsze i nie ostatnie perturbacje na tym rynku. Rynek w kryzysie funkcjonuje, choć w inny sposób. Mamy zwykle do czynienia ze zmniejszoną liczbą transakcji (w pierwszej fazie załamania), dopiero po pewnym czasie widzimy zmiany w przeciętnych cenach mieszkań. Kryzys jednak nie wygasza transakcyjności do zera i to również jest widoczne w obecnym czasie na rynku mieszkaniowym – tłumaczy Barbara Bugaj, Główny Analityk ds. Rynku Nieruchomości serwisu SonarHome.pl

Ceny mieszkań

Od początku epidemii wielu wierzy w duże spadki cen nieruchomości, ale póki co można dostrzec jedynie niewielką korektę i to na tych mniej aktywnych rynkach. Ekspertka przeanalizowała, co się dzieje z cenami na rynku warszawskim, który od strony podażowej i popytowej jest zdecydowanie najbardziej aktywnym w skali całego kraju.

materiały prasowe / sonarhome.pl

Obserwując mieszkania znajdujące się w ofercie, niemal z dokładnością co do dnia można było zauważyć zmianę postawy sprzedających. Liczba aktywnych ofert na portalach ogłoszeniowych wskazywała na lekki spadek, a trend wzrostu cen się zatrzymał. Do zmiany doszło po 9 marca, czyli w tym samym tygodniu, w którym wielu z nas przeszło na pracę zdalną, a w kraju wprowadzono stan zagrożenia epidemicznego.

Gdyby spojrzeć na ceny ofertowe w Warszawie globalnie, bez żadnych dodatkowych założeń, pokażą one przekształcenie się trendu wzrostu cen mieszkań (na początku marca) na ich stabilizację aż do końca kwietnia.

Bazując na cenach mieszkań w stolicy widać, że zmiany cen są niewielkie. Ujemna dynamika zmian wystąpiła pod koniec marca i była kontynuowana do połowy kwietnia. Mediana cen mieszkań spadła zaledwie o 0,63 proc., czyli zmiana nie przekroczyła nawet 1 proc.

Co dalej?

Niemal wszyscy są pewni tego, że nadchodząca recesja będzie dużo głębsza niż pamiętamy z czasu kryzysu gospodarczego w 2008 r.. Tym razem do pustoszenia gospodarki dochodzi obawa o własne zdrowie.

– Zmiany jednak nie będą gwałtowne, szczególnie w przypadku cen mieszkań. Mimo tego, że sądząc po nastrojach konsumenckich, sytuacja wygląda bardzo poważnie, to widzimy, że najgłębsze wyhamowanie pod względem zainteresowania popytu mamy już za sobą – twierdzi Barbara Bugaj.

– Od drugiej połowy marca do połowy kwietnia potencjalni kupujący nie byli zainteresowani wizytami czy spotkaniami (na co wpłynęły również restrykcje związane z ograniczeniem kontaktów). Powoli przyzwyczajamy się jednak do funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Oczywiście sytuacja nie wraca do tej sprzed koronawirusa, jednak druga połowa kwietnia przynosi zmiany w zachowaniach kupujących, którzy już zgadzają się na spotkania – dodaje.

Autor:

Źródło patrz LINK
Artykuł pochodzi z portalu


Udostępnij
Facebook
Twitter
LinkedIn
Email

Bądź na bieżąco

Więcej artykułów

Kiedy klient zaczyna szukać większego mieszkania?

Nowe dane portalu Nieruchomosci-online.pl pokazują, że potrzeby mieszkaniowe często ujawniają się w zwykłej codzienności. Sprawdź, które elementy przestrzeni najczęściej zaczynają uwierać i co to może powiedzieć pośrednikowi o kolejnych decyzjach klientów. To dobry punkt wyjścia do rozmowy nie tylko o metrażu, ale też o tym, jak mieszkanie sprawdza się na co dzień.

Przeczytaj więcej »

To, co było, już nie wystarczy. Klient rynku nieruchomości się zmienia, czy pośrednik też?

Polski rynek nieruchomości wchodzi w etap, w którym bezpowrotnie zmienia się perspektywa konsumentów. Przeobrażeniom ulega nie tylko demografia, ale przede wszystkim sposób, w jaki postrzegamy własne domy i mieszkania. Z zebranych analiz jasno wynika, że klienci coraz rzadziej poszukują jedynie wykonawcy czynności transakcyjnych (zwykłego „łącznika”), a coraz częściej oczekują wielowymiarowego partnera i doradcy mieszkaniowego. Dla biur nieruchomości to moment rynkowej weryfikacji: to, co przynosiło efekty wczoraj, dzisiaj już nie wystarczy.

Przeczytaj więcej »

Pośrednik czy doradca? Klienci mówią jasno

Polski konsument nieruchomości dojrzewa i przestaje szukać jedynie osoby pośredniczącej w transakcji. Badanie portalu Nieruchomosci-online.pl ujawnia rosnący rozdźwięk w ocenach branży oraz silny popyt na rolę doradcy życiowego. Dominika Mikulska przedstawia oczekiwania rynkowe poszczególnych grup wiekowych i pokazuje, jak przekształcić jednorazowy kontakt w relację na całe życie.

Przeczytaj więcej »